środa, 3 czerwca 2015

wtorek, 2 czerwca 2015


Kukiz - dlaczego nie?



Skąd, do licha, wziął się w tytule znak zapytania?

Jestem sierotą po Unii Demokratycznej, Unii Wolności,
 po rządzie Buzka i Balcerowicza. Od wczesnej młodości
 przeżuwam Gazetę Wyborczą, w 2005 i przede 
wszystkim w 2007 głosowałem na Platformę.
 Ostatni raz zaufałem Platformie podczas wyborów
 w 2010 roku. Mam czerep zryty mainstreamową 
publicystyką, która Kukizowi wyznacza miejsce 
gdzieś między Tymińskim, Lepperem i Palikotem.

* * *


fakt.pl

Tymiński był meteorem, który przemknął na jesiennym 
niebie niemal 25 lat temu budząc grozę zamiast 
pogłębionej, naukowej refleksji. Lepper był z kolei, 
w moich oczach przynajmniej, wybitnym wirtuozem 
społecznych emocji, który wymykał się socjologicznym 
schematom dzięki fenomenalnej retoryce dorównującej 
kunsztowi z jakim słowem posługuje się ojciec Tadeusz. 
Palikot przepadł jak kamień w wodę ciągnąc za sobą 
nudny słowotok kiepskiego wykładowcy z podrzędnej 
uczelni daleko od szosy. 

Poświęcę Palikotowi akapit z sympatii dla jego 
zwolenników, którzy tu od czasu do czas zaglądają. 
Palikot przegrał, gdy zaczął mówić o legalizacji trawki, 
prawach homoseksualistów i złym episkopacie. Tak 
często jest mi duszno w naszym kochanym kraju, że 
postępowy program przygotowany we współpracy z 
lewicowymi intelektualistami od początku wydawał mi 
się demonstracją polityczną podobną do publicznego 
samospalenia. Cenię tę ideowość, choć więcej dobrego 
dla sprawy, jakkolwiek ją nazwać, robi Robert Biedroń, 
który oswaja bliskie mi heteroseksualne lęki pruderyjnych 
dewotów niż ofiarujący się politycznemu ogniowi w ofierze 
na samodzielnie wzniesionym stosie Janusz Palikot, były 
producent bełtów spod Lublina, który sprzedał biznes, 
stał się rentierem i zaczął bawić się w politykę wierząc, 
że można  kupić miejsce w podręcznikach historii.

* * *

Dziś myślę, że nic nie jest w stanie skłonić mnie do 
ponownego głosowania na Platformę. Uważam, że tę 
partię należy pozbawić władzy absolutnej, którą dzierży. 
Jest to w interesie kraju, w interesie demokracji, w 
interesie społecznym i nawet w interesie Platformy 
Obywatelskiej. Deal with it.

Żuję Gazetę Wyborczą od lat więc przyzwyczaiłem się, 
że czasem staje mi w gardle. Zawsze poważnie brałem 
pod uwagę diagnozy i zalecenia Adama Michnika. 
Nigdy bardziej w nie nie wątpiłem niż dziś.

W hipotetycznym dyskursie z Michnikiem 
przedstawiłbym argumenty z naszego samorządowego 
podwórka. Gazeta, która dziennikarstwem śledczym 
zajmuje się niemal wyłącznie wtedy, gdy jest to na korzyść 
marszałka i przeciw Rydzykowi nie oddaje nawet połowy 
piękna pejzażu toruńskiej polityki. Taka gazeta 
zawiera w najlepszym razie pięć deko mięsa na kilogram, 
a i na te pięć deko składa się głównie MOM, czyli mięso 
oddzielane mechanicznie, mięso mechanicznie odkostnione, 
mechanicznie odmięśnione kości, itp.

W radzie miasta funkcjonuje "systemowa koalicja" Platformy, 
PiS, lokalnego PSL pod nazwą Czas Gospodarzy i 
jednosobowego klubu Mariana Frąckiewicza (SLD) 
wymierzona przeciwko środowisku obywatelskiemu, 
które wyrosło na kontestacji rządzącej miastem politycznej 
kliki prezydenta (wypadałoby znaleźć jakiś eufemizm dla 
słowa "klika", ale jest późno i nic mi do głowy nie przychodzi).

Samorząd toruński tworzą asystenci posłów, pracownicy 
urzędu marszałkowskiego i samorządowych spółek - 
podwładni lokalnych bonzów. W Toruniu żyją pod ochroną 
medialną i pod ochroną lokalnej tarczy korupcyjnej jak 
pączki w maśle: na bogato, na wesoło i bezkarnie. 
Środki publiczne wspierają polityczne koterie i prywatne 
koryta poza kontrolą społeczną, demokracja jest fasadą 
a propaganda sukcesu pod szyldem "unijnych inwestycji", 
które z inwestycjami nie mają zbyt wiele wspólnego, 
czerpie garściami z epoki Gierka. Nie przemawia przeze 
mnie frustracja i populizm - tak wygląda toruńska 
samorządowa rzeczywistość z dwoma wodzami na czele, 
których ustawa przewrotnie i dla draki chyba uhonorowała 
tytułami marszałka i prezydenta.

Platforma Obywatelska rządziła dwie kadencje i mogła 
zmienić tę samorządową patologię, którą zastała. 
Chciałbym traktować wybory samorządowe w 2010 roku, 
gdy PO szukała koalicjantów, jako tę jedyną nieudaną próbę 
wyrwania się z partyjnego schematu myślenia, ale nie mogę. 
W tamtych wyborach intencje PO rozminęły się z polityczną 
prozą organizacji, która jako priorytet traktuje rozdanie 
stołków swoim ludziom - takim, których można kontrolować 
i którymi można sterować. Nikt inny do lokalnej PO nie 
wejdzie, a już na pewno nie wejdzie ktoś, kto chciałby 
o rozwoju miasta merytorycznie porozmawiać wychodząc 
z założenia, że nie musi zgadzać się we wszystkim z panem 
Piotrem Całbeckim i panem Tomaszem Lenzem. Drzwi do 
awansu na stanowiska prezesów i dyrektorów są zamknięte. 
Nie tylko w teatrze Horzycy, ale w każdej samorządowej 
instytucji. Wystarczy spojrzeć, jak dyrektorzy migrują między 
stanowiskami dyrektorskimi od połowy lat 90-tych.

* * *

W polityce krajowej Platforma kojarzy mi się przede 
wszystkim z wydatkami publicznymi rozdzielnymi według 
klucza politycznego a finansowanymi przez całe 
społeczeństwo z coraz wyższych podatków (zamrożenie 
kwoty wolnej, wzrost bazy i stawek podatków pośrednich, 
przelanie kasy do z OFE do ZUS). Dotacje, na które 
wszyscy się składamy trafiają do nielicznych i zamożnych: 
rolników, biznesmenów i polityków. Nawet środki 
teoretycznie przeznaczone dla bezrobotnych nie trafiają do 
bezrobotnych tylko do organizacji stworzonych na 
potrzeby wyciągania unijnej kasy przez polityków, 
urzędników i biznes.

Pomysłu na rządzenie blisko 40 milionowym krajem PO 
nie miała i nie ma do dziś. Nie wierzę w politykę, która 
polega na przekupywaniu grup społecznych (rolnicy, 
górnicy, emeryci a ostatnio budżetówka). Poza tym 
widzę, że Platforma nie tylko przejęła elektorat SLD, 
ale przejęła również wszystkie nawyki schodzącej ze 
sceny politycznej nomenklaturowej partii. Pożegnanie 
PO z polityką może być więc równie długie i nużące co 
obecność Leszka Millera na czele lewicy. Niewykluczone, 
że PO się jeszcze zmieni, choć dziś wydaje mi się, że 
aby sprawiedliwości stało się zadość i aby ta zmiana 
była trwała, do oczyszczenia powinno dojść w opozycji 
lub na marginesie przyszłego rządu.

Przy okazji pozwolę sobie na bardzo osobistą 
refleksję. Dawniej ceniłem Janusza Lewandowskiego 
za spokój wypowiedzi, opanowanie i racjonalizm. Dziś nie 
mogę go słuchać i patrzeć na to, jak z liberała z KLD 
zamienił się europosła-pasibrzucha próbującego podtrzymać 
wrażenie, że w instytucjach europejskich chodzi o coś 
innego niż przejadanie publicznej kasy i promocję 
wypasionych urzędniczych gaży.

Z kolei Donald Tusk, do którego w młodości miałem 
dużo sympatii, zwiał do Brukseli akurat wtedy, gdy 
memy z cyklu "wina Tuska" przestały być śmieszne. Jego 
politycznym dziedzictwem jest obecny kryzys racjonalnej 
polityki bowiem 3/4 problemów z którymi boryka się dziś 
Platforma i środowiska reformatorskie to efekt jego rządów 
w kraju i w partii. Z polityka, któremu ufałem, stał się 
politykiem, którego porównuję do Jarosława 
Kaczyńskiego szukając podobieństw i różnic.

* * *

Dlaczego nie Kukiz? A co innego zostaje? Cieszę się 
z inicjatywy lewicowej (partia Razem) i liberalnej (Nowoczesna.pl).
 Nie sądzę jednak, aby mogły zagrozić, odpowiednio, SLD 
i Platformie, choć bardzo bym sobie tego życzył. Nie 
wierzę by propozycje Petru i Balcerowicza można dziś 
przedstawić językiem, który wzbudzi inspiracje i społeczne 
oczekiwania. Podobna słabość stoi za Partią Razem, która 
do sukcesu potrzebuje poparcia central związkowych, a nie 
publicystów i dziennikarzy. W kampanii retoryka jest 
ważniejsza niż program a retoryka musi być wiarygodna, 
aby przełożyła się na wynik wyborczy.

Mówiąc brutalnie, ciemny lud pracujący ciężko, w milczeniu, 
za pensje z pierwszego kwartyla, który przez tyle lat dzielnie 
znosił Platformę, PiS, PSL i SLD znów znalazł swojego 
trybuna. Ludzie chcą za kimś iść, za kimś kto im da to, czego 
sami nie mogą, nie umieją, nie chcą lub boją się wziąć. Głos 
Kukiza do nich trafia dużo lepiej niż pomysły 
wykształciuchów i autorytetów.

Będą za tym głosem szli dopóki się nie zmęczą. Potrzebują 
przekonania, że na końcu drogi coś jest, że jej cel jest 
blisko, coraz bliżej - choć wszyscy i tak widzą tylko plecy 
stojącej przed nimi osoby, a ci w pierwszym rzędzie co 
najwyżej plecy charyzmatycznego pasterza i jego głos 
zapewniający, że jest już blisko, tym bliżej, im bardziej się 
pogubił. Po drodze trzeba zapewnić ludowi rozrywki 
pokazując jak politycy kradną, jak żyją na koszt podatnika, 
jak kupują drogie kolacje kartami służbowymi i umieszczają 
swoje rodziny, znajomych, kochanki i kochanków na 
stanowiskach. Platforma Obywatelska świetnie potrafi 
przekonać niezdecydowanych, że światem rządzi chuć, 
obżarstwo i żądza pieniądza. Robi to lepiej niż SLD 
u szczytu formy.

W polityce nie wolno zapominać, że oprócz podtrzymywania 
w ludziach ich naturalnego przekonania, że świat jest zły, 
trzeba im również zapewnić wiarę w to, że sami są z natury 
dobrzy, nawet jeśli mają chwile słabości. W tym celu przydają 
się wszelkiego rodzaju rytuały, narodowe, religijne i obyczajowe, 
które pozwalają wyznać swoje przewinienia, żałować za nie i 
bez przekonania obiecywać poprawę oraz ofiarowywać 
gratyfikację w zamian za odpust. Po rytualnej ablucji można 
dalej zanurzyć się w swoich własnych kompleksach i 
słabościach, w domowej rutynie i zawodowej bierności, 
można podołać trudom codzienności, wyzyskowi w pracy, 
obojętności innych. Nie spodziewam się więc, że w wyniku 
nadchodzących wyborów od razu żyć będziemy w kraju 
mniej klaustrofobicznym niż obecnie.

Milcząca większość sama nie jest w stanie sobie wziąć. 
Potrzebuje kogoś, kto to zrobi  za nich, kto ich poprowadzi 
i im da - a jednocześnie pozwoli uwierzyć, że to, co biorą, 
po prostu im się należy.

Moim zdaniem problem polega dziś na tym, że tym ludziom 
się należy, a ci, którzy powinni to rozumieć i czuć na sobie 
odpowiedzialność, woleli zająć się własnym interesem i 
brać dla siebie.


t.b.c.

18 komentarzy:

  1. Na marginesie: gdyby PiS doszedł do władzy, miałbym bardziej przerypane niż dziś, więc Kukiz nie jest wcale tak niedorzeczną alternatywą gdy słabości doganiają PO.

    Jeśli chodzi o PiS to przyznam szczerze, że cieszę się z zapowiedzi, że Jarosław miałby być premierem. Wolę Kaczyńskiego niż bezosobową, agresywną masę tworzoną przez partyjny aparat PiS, zwłaszcza działaczy młodszego pokolenia. Ten pomysł aby Kaczyński był premierem chyba nie przysparza PiS poparcia, ale trudno mi to ocenić. Może się mylę, ale jednak mniej boję się PiS-u z Kaczyński niż bez niego. Jeśli zaś chodzi o Kukiza to boję się go mniej niż PiS bo podobnie jak reszta świata nie wiem, co się za nim kryje (na pewno coś radykalnego, ale czy dobrego czy złego, dziś trudno ocenić).
    Odpowiedz
  2. PO - Partia Oszustów, bezradni w RMT to PachOłki Lenca i Caubeckiego...
    Odpowiedz
  3. Problem chyba jednak jest zupełnie gdzie indziej, znacznie głębiej i zaczął się nie w 2007 kiedy Platforma doszła do władzy ( praktycznie absolutnej bo opartej o media+ większość sejmowa +prezydent+marszałkowie lokalnie dzielący środki UE+ koalicje gminne) ale w 1982 podczas stanu wojennego i w 1989 w po magdalenkowym układzie grubej kreski okrągłego stołu . Patrz: www.aomkatharsis.blogspot.com
    Niestety pokolenie roczników 70 i 80 które w samorządzie układ lokalny wciągnął do na różne stanowiska (zapoczątkowany w 1991 i przez 25 lat stwarzany i utrwalany nie przez kogo innego jak przez wojewodę Bernarda Kwiatkowskiego) nie potrafi odkryć , zrozumieć i przezwyciężyć samej przyczyny obecnego stanu rzeczy .

    Popatrzmy na listę red. Grzegorza Giedrysa wytypowaną z 2013
    http://grzegorzgiedrys.blogspot.com/2013/04/bya-magdalenka-jest-barbarka.html
    Dlaczego to nie zadziałało np w Czasie Mieszkańców?
    Dlaczego jak ktoś tu trafnie napisał w komentarzach ,,nawet nie wyszli z szatni"?
    Pozostawię to jako pytanie retoryczne....
    Odpowiedz

    Odpowiedzi






    1. Ów tekst Giedrysa jest chyba bardziej przewrotny niż ci się wydaje.

  4. Trochę uzupełniłem ten wpis powyżej.
    Odpowiedz
  5. i pomyśleć, że cały ten przewrót dzięki programowi Kuby Wojewódzkiego. To też pokazuje jak funkcjonują inne media i jak duży wpływ mają na to, czego może się dowiedzieć a czego się nie dowie obywatel.

    Z innej beczki, polecam:

    http://wyborcza.pl/magazyn/1,145247,18019268,Co_wymysli_chodnik__czyli_polska_atrapa_rozwoju.html

    "Niech pan spojrzy na ten wykres, pokazuje wpływ unijnych środków na wzrost naszego PKB. To jest pierwsza perspektywa budżetowa, czyli lata 2004-06. Krzywa idzie w górę, inwestycje podkręcają gospodarkę, ale potem wszystko gwałtownie siada. Bo źródełko na rok wyschło. Sytuacja powtarza się przy budżecie w latach 2007-13. Huśtawka.

    Jeśli prawie wszystko pakujemy w infrastrukturę, to potem musimy płacić za jej utrzymanie. Remontować drogi, ogrzewać te nowe budynki. Gdy strumień pieniędzy słabnie - a tak się dzieje między unijnymi budżetami - wpływ inwestycji na nasz PKB jest ujemny. Dopłacamy. Przychodzi nowa transza i znów zaczynamy budować jak szaleni.

    Zamiast efektu kuli śniegowej fundujemy sobie efekt kuli u nogi."

    (...)

    "Trzy lata temu NIK sprawdził, jak są wydawane środki europejskie na innowacje i jak działają parki technologiczne. Raport jest wstrząsający. Dwa parki działają świetnie, a poza tym powstają budynki."

    (...)

    "Co robić?

    - Przestańmy głównie budować! Nakłady można zwiększać w nieskończoność, bo zawsze da się uzasadnić, że czegoś jeszcze brakuje. "Może się kiedyś przyda" - powiedział burmistrz Frampola o obwodnicy, która stoi pusta."

    (...)

    "Przyjemniej mieć wyremontowany rynek, odmalowany ratusz i prosty chodnik.

    - Na to kraj może sobie pozwolić, jak będzie bogaty. Czy infrastruktura tworzy stałe miejsca pracy i dochodu? Sama infrastruktura nie da nam rozwoju."

    (...)

    " Dwa unijne kraje, którym udało się przeskoczyć z grona najbiedniejszych do najbogatszych, to Irlandia i Finlandia. Kiedy byłem w Irlandii w 1991 roku, na wszystkich knajpach i sklepach były napisy: "Nie przyjmujemy do pracy", po miastach krążyły tabuny zdesperowanych bezrobotnych. Jak pojechałem tam pięć lat później, wszędzie wisiały kartki: "Szukamy pracowników". To była błyskawiczna zmiana. Na samym początku podjęli decyzję, że będą wydawać maksymalnie 30 procent środków unijnych na infrastrukturę. Żadnych odstępstw."

    (...)
    Odpowiedz

    Odpowiedzi






    1. "W latach 90. prosiliśmy Irlandczyków o rady, jak Polska powinna wydawać unijne dotacje. Odpowiadali dziwnie: "Po pierwsze, musicie sobie stworzyć ostrzejsze zasady wydawania środków, niż wam dyktuje Unia". "Jak to? Mamy sami sobie utrudniać?" - dopytywaliśmy. "Wyśrubujcie warunki dla tych, którym chcecie przyznawać dotacje. I nie dawajcie byle komu". Rady wydawały się nieco ekscentryczne. Przecież jak są pieniądze, to kraj powinien wziąć, a nie stwarzać bariery.

      Oni nie czekali na każdego inwestora, jaki się nawinie. Wytypowali kilkaset nowoczesnych firm, głównie w USA, ale też we Francji, Niemczech, Australii, i oferowali dopłaty do inwestycji, zwolnienia podatkowe, jednak przede wszystkim szkolenie pracowników w konkretnej technologii stosowanej przez firmę. Na każde euro z unijnych programów na szkolenia dokładali z własnego budżetu kilkanaście. Uważali, że to najważniejsza rzecz, aby ludzie umieli."

      (...)

      "I?

      - Skoczyli z przedostatniego miejsca w Unii na drugie, jeśli chodzi o zamożność. Irlandzki PKB wzrósł z około 60 procent unijnej średniej do przeszło 120 procent. W kilkanaście lat. Nam po dekadzie w Unii to się nie udało."

      -----------------------------

      Dlatego brednie o wisłostradzie na bulwarze czy trzecim moście nadal są popularne. Ludzie lubią, jak się buduje, więc władza konsumuje dochody zamiast inwestować w rozwój.

      Proszę sobie przypomnieć co mówił, jak uzasadniał wydatki "inwestycyjne" a infrastrukturę prezydent Michał Zaleski. Pamiętam, że twierdził dokładnie coś innego niż ekspert, z którym Wyborcza przeprowadziła wywiad. Pamiętam też, że Zaleski nie umiał swoich błędnych decyzji o kierunku rozwoju miasta uzasadnić. Przedstawiał papkę o tym, że most, że sala koncertowa i hala sportowa to wydatki rozwojowe! A to nieprawda. Może są bardzo potrzebne, zwłaszcza most, ale dlaczego taki, który pociąga za sobą konieczność budowy Trasy Wschodniej o długości 14 km czy trasy średnicowej o kolejnych kilkunastu kilometrach? Ten człowiek mnóstwo pieniędzy przeznaczonych na rozwój wydał bezmyślnie i bez efektu. A dziś tworzy koalicję z PO, PiS, SLD i PSL.

      To jest problem państwa, a nie problem samorządu. Zaleski nie jest problemem lokalnym bo rozwiązanie wymaga działań na szczeblu centralnym. A tymczasem te działania wspierają takich Zaleskich w całej Polsce.
    2. To, co planujesz nie jest, moim zdaniem, ani dobre, ani potrzebne, a nawet gdyby było dobre i potrzebne to wydaje mi się, że są pilniejsze sprawy do załatwienia niż planowanie dobrych dróg.

      Nie pozwolę, aby dyskusja o drogach zdominowała ten wpis, więc pozwól że ci przypomnę co jest tematem tego wpisu i poproszę abyś zarzucił swoje propozycje w tym momencie.

  6. http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18037079,_Oddajcie_obywatelom_media_publiczne____apel_do_premier.html

    "Domagamy się odwołania w trybie natychmiastowym skompromitowanych pełnomocników ministra skarbu oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego w radzie nadzorczej TVP"

    "Kolejny skandaliczny przykład zawłaszczenia przez polityków telewizji to sposób, w jaki rada nadzorcza TVP przeprowadziła niejawny etap konkursu na prezesa i zarząd TVP, nie dopuszczając do udziału w konkursie kandydatów o wysokich kompetencjach merytorycznych, którzy nie reprezentowali interesów partyjnych"

    "Wśród nazwisk (podpisanych pod apelem) znaleźć można m.in. reżyserkę Agnieszkę Holland, reżysera i prezesa Stowarzyszenia Filmowców Polskich Jacka Bromskiego, reżysera teatralnego Macieja Englerta, krytyka Macieja Nowaka, wiceprezydent Krakowa Magdalenę Srokę, wydawcę Beatę Stasińską czy profesor Magdalenę Środę"

    ---------

    Kolejny Czarzasty i Kwiatkowski? Ile to już lat od afery Rywina? Platforma daje przykład, oj daje. Obywatelska jest już tylko z nazwy.
    Odpowiedz
  7. http://torun.gazeta.pl/torun/1,35576,18040354,Nie_bylo_korupcji_politycznej__Prokuratura_umarza.html

    No jasne, że nie było!

    "Wtedy senator PO Michał Wojtczak miał złożyć Pawłowiczowi propozycję, aby złożył mandat w zamian za pozostawienie go na stanowisku dyrektora CO."
    Odpowiedz

    Odpowiedzi






    1. "Zbigniew Pawłowicz stwierdził w grudniu, że marszałek Piotr Całbecki namawiał go do rezygnacji z kandydowania do sejmiku, a potem do zrzeczenia się mandatu radnego w zamian za korzystną umowę o pracę na stanowisku dyrektora Centrum Onkologii. "

      Zaraz, zaraz. Dwaj zgrani działacze Platformy nie namawiali dyrektora szpitala do rezygnacji ze startu w wyborach w zamian za korzystną umowę o pracę? Czy może namawiali, ale nie jest to korupcją polityczną tylko zwyczajnym działaniem osób odpowiedzialnych za nadzór nad służbą zdrowia i działaniem szpitali?

      Dobre!
    2. A więc Całbecki i Wojtczak działali w interesie pacjentów i szpitala oferując lepsze warunki zatrudnienia dyrektorowi, czy obaj nigdy żadnej tego typu propozycji nie składali a dyrektor zmyślił historię w którą wplątał dwóch ważnych polityków i nie grożą mu z tego powodu żadne konsekwencje prawne?

      Nie rozumiem. Może mi to ktoś wytłumaczyć?

      http://forumprawne.org/prawo-karne/246-korupcja-w-polskim-prawie-karnym.html

  8. Mam gorącą prośbę do Czasu Mieszkańców. Wkrótce puszczę na blogu wpis na wasz temat - jak wielkim rozczarowaniem się okazaliście. Spróbujcie z wyprzedzeniem odpowiedzieć na bardzo krytyczne uwagi pod waszym adresem. Nie sprawdzacie jako reprezentacja mieszkańców.
    Odpowiedz

    Odpowiedzi






    1. Czas Mieszkańców = NowoczesnaPO
      "Petru: chcemy być partią sytych" i to jest prawda
      http://wiadomosci.wp.pl/kat,115354,title,Petru-chcemy-byc-partia-sytych-pielegniarek-naukowcow-i-malych-przedsiebiorcow,wid,17594185,wiadomosc.html
    2. To, co mówi i robi Petru, to jedna sprawa, a to, jak zachowuje się Czas Mieszkańców to drugi temat. Moim zdaniem czas mieszkańców nie sprawdza się jako reprezentacja mieszkańców. Potrzebują reformy a zmiany jakie musieliby wprowadzić są tak duże, że wątpię czy będą w stanie.

      Poza tym chciałbym usłyszeć jak i czym oni tłumaczą swoje poparcie dla inicjatywy Petru. Myślę, że nie wszyscy, którzy głosowali na nich chcą być wciągnięci w pomysły Ryszarda Petru. O ile sobie przypominam to Wielgusowie raczej popierali Zielonych, a to bardzo daleko od Balcerowicza.

      Z Czasem Mieszkańców nie idzie się porozumieć. Nic nie piszą, nic nie mówią, na fejsbuku są po prostu robią copy-past z portali. A przecież to miał być głos mieszkańców, mieliśmy rozmawiać, konsultować... Totalna porażka.

      ------------------------

      A tu ciekawostka o wypowiedziach Petru na temat kursu franka. Polecam w całości, nie będę cytował.

      http://wyborcza.pl/duzyformat/1,145319,18037029,Kolysanka_Petru.html

      "Rok 2008. Główny ekonomista banku BPH Ryszard Petru mówi w "Polska The Times": - Złoty będzie się wzmacniał. Kredyty we frankach jeszcze długo pozostaną bezpieczne i opłacalne."

      Miesiąc później Petru przewalutował swój kredyt (ciekawe czy prowizję zapłacił....Koledzy y BPH zrobili mu pewnie przewalutowanie od ręki). Ale w kolejnych latach dalej bredził o tym, że kurs nie wzrośnie. Teraz mówi o potrzebie przewalutowania.

      Widać, jak wiele zależy od tego gdzie dupa leży.
    3. Nie mam żadnej awersji do Ryszarda Petru, ale przyznaję, że mnie nigdy nie zachwycił jako ekonomista czy finansista. Uważam jego karierę za łatwą. Wyrósł dzięki Balcerowiczowi. To była łatwa kariera, choć pewnie kosztowała go dużo wysiłku bo Balcerowicz jest wymagający. Ale to dzięki rekomendacji profesora od razu trafił na samą górę w korporacji.

      Kwestia jego wypowiedzi w sprawie franków bardzo go politycznie obciąża i dyskredytuje. Ja to rozumiem, że się pracuje dla jakiegoś biznesu czy korporacji i robi to, co trzeba do jakiegoś momentu. Każdy ma gdzie indziej tę granicę. Ale zawsze obowiązuje nas lojalność wobec pracodawcy - kimkolwiek jest, cokolwiek robi. To ważne, pracę można zmienić po prostu.

      Ale Petru się pogubił i to bardzo. Był głównym ekonomistą czyli twarzą banku. A bank ten oferował toksyczny produkt klientom by zarabiać kupę siana na spreadzie. Kredyty frankowe to była piramida oparta na spreadzie, która jest tykającą bombą, jednym z elementów ryzyka systemowego zagrażającego stabilności sektora bankowego w Polsce.

      Dziś ten bank, BPH, doi klientów hipotecznych na innych usługach bankowych bo nie zarabia na spreadzie. Wszyscy za to płacą.

      Petru był twarzą czegoś co okazało się wielką, kosztowną pomyłką. Wielu ludzi przez franki potraciło domy lub dużą część dochodów. Co robi Petru? Petru uśmiechnięty idzie dziś "naprawiać Polskę".

      Coś mi tu mocno nie gra.
    4. Wyjaśnię. Nie mam powodów więc nie wątpię w szczere intencje Petru i w to, że jest fajnym kolesiem. Tylko drażni mnie, że facet w ogóle nie ma w sobie refleksji. Mnie by trochę zdołowało to, że nie zdając sobie sprawy z ryzyka kursowego nakręcałem taką paskudną sprawę akcję sprzedażową, że wierzyłem że sprzedaję dobry produkt a wyszło fatalnie. Albo że jako ekonomista tak pochopnie potraktowałem ryzyko. W każdym razie będąc twarzą czegoś, a nie tylko trybikiem rynkowej machiny, czułbym na sobie odpowiedzialność za to co się potem stało. W końcu "główny ekonomista" to coś znaczy.

      Zupełnie inaczej widzę rolę kolesia, który sprzedaje kredyty frankowe w punkcie obsługi klienta. On może coś tam wie, ale lepszej pracy nie znajdzie a pensja jest w domu potrzebna. To jest sytuacja w której jest większość z nas. Każdy gdzieś tam pracuje, coś widzi, stoi przed dylematem czy ryzykować zmianę pracy i jak to zrobić by zachować jej wysokość, czy w innej robocie będzie inaczej. Weźmy pracownika urzędu miasta - widzi co wyprawiają tam ludzie Zaleskiego, ale co ma robić? W Toruniu lepszej roboty nie znajdzie.

      Takie coś jest mi bliskie. Bycie twarzą banku sprzedającego franki, głównym ekonomistą przedstawianym jako uczeń i wychowanek prof Balcerowicza to zupełnie co innego.

  9. Radny PO Paweł Gulewski Prywatny. Manifest:

    https://www.facebook.com/pawel.gulewski/posts/773315652786637

    Dużo o uczciwości. To się niejako wpisuje w decyzję prokuratury o umorzenie sprawy domniemanej korupcji politycznej w kujawsko-pomorskiej Platformie Obywatelskiej.

    "uczciwie powiemy wyborcom, co nam się udało".

    Wybronić Sławka Nowaka się udało na przykład... To wielki sukces.
    Odpowiedz



  • Otóż HECERZE odpowiem Ci ubiegając Twój krytyczny post o CZASIE MIESZKAŃCÓW dlaczego trafnie ktoś "CZAS MIESZKAŃCÓW W OGÓLE NIE WYSZEDŁ Z SZATNI DO WALKI O UWIARYGODNIENIE TORUŃSKIEGO SAMORZĄDU I O SPEŁNIENIE POKŁADANYCH W OSTATNICH WYBORACH PRZEZ WYBORCÓW W NIM NADZIEI".

    NAJKRÓCEJ JAK MOŻNA ODPOWIEM CI TWOIMI WŁASNYMI SŁOWAMI:
    "BO TORUŃSKI POKOLENIE ROCZNIKÓW 70 I 80 TO... SIEROTY..."
    TAK TO SIEROTY -WYKSZTAŁCIUCHY WYCHOWANE , WYKSZTAŁCONE PO 1989 R I UKSZTAŁTOWANE INTELEKTUALNIE JAKO SIEROTY: "GAZETY WYBORCZEJ , UNII DEMOKRATYCZNEJ I UNII WOLNOŚCI" .. I JAK SIĘ W PRAKTYCE OKAZUJE...NIE ZDOLNE DO CAŁKOWICIE SAMODZIELNEGO MYŚLENIA,DO DOKŁADNEGO SAMODZIELNEGO BADANIA I DOCHODZENIA PRAWDY O RZECZYWISTOŚCI SPOŁECZNO-POLITYCZNEJ, ALE Z GÓRY MAJĄCE JAKIŚ POGLĄD NA KAŻDĄ SPRAWĘ ! TEN MECHANIZM SOCJOLOGICZY TŁUMACZĄCY DLACZEGO TAK JEST , I DLACZEGO NAWET TY HECERZE KASUJESZ NIEKTÓRE CO TRAFNIEJSZE POSTY ( NP MOJE) GDY TE SĄ NIE PO TWOJEJ MYŚLI, DOSKONALE ZBADAŁ I OPISAŁ ERICH FROM W SWOIM GENIALNYM STUDIUM "UCIECZKA OD WOLNOŚCI" O ODDANIU W 1933 W DEMOKRATYCZNYCH WYBORACH PRZEZ SPOŁECZEŃSTWO HITLEROWI PEŁNI WŁADZY...


    Tak to prawda Hecerze co napisałeś- SZKODA TYLKO , NADAL ŻE WYBIERASZ "BYCIE SIEROTĄ" , ZAMIAST STAĆ SIĘ WOLNYM I SAMODZIELNIE POSZUKUJĄCYM PRAWDY :

    Kukiz - dlaczego nie?

    Skąd, do licha, wziął się w tytule znak zapytania?

    Jestem sierotą po Unii Demokratycznej, Unii Wolności, po rządzie Buzka i Balcerowicza. Od wczesnej młodości przeżuwam Gazetę Wyborczą, w 2005 i przede wszystkim w 2007 głosowałem na Platformę. Ostatni raz zaufałem Platformie podczas wyborów w 2010 roku. Mam czerep zryty mainstreamową publicystyką, która Kukizowi wyznacza miejsce gdzieś między Tymińskim, Lepperem i Palikotem. 
    Usuń
  • Bardzo mnie rozczarowałeś Hecerze kasując wczoraj moje bardzo rzeczowe dwa posty zamiast podjąć z nimi polemikę i dialog...NO CÓŻ TO JESZCZE JEDEN DOWÓD ŻE NAPISAŁEM W NICH PRAWDĘ... i że trafnie oceniłem toruńskie pokolenia roczków 70 i 80 które nie podejmują dialogu ani faktycznej merytorycznej,politycznej i prawnej walki o zmiany w toruńskim samorządzie i toruńskich i władzach kujawsko-pomorskich, a przede wszystkim wolą "uciekać od wolości bezkompromisowo dążąc do poznania i nazwania prawdy i faktów
    więcej
    www.nowomostowa-torun.blogspt.com
    Usuń
  • Bo przecież:
    "POZNAJCIE PRAWDĘ A PRAWDA WAS WYZWOLI"

    więcej:
    http://nowomostowa-torun.blogspot.com/search?updated-max=2015-06-03T20:33:00-07:00&max-results=7





  • Toruń 10.11.2014

    Stowarzyszenie Poszkodwanych Budową Planowanej A-1/S10 ( założone w kwietniu 2003 gdy okazało się że Polska ( za rządów SLD) św
    iadomie chce obejść w wymaganej do 1.05 .2004 pełnej implementacji prawa UE konencję z Aarchus o odstępie społeczeństwa do decyzji i wymiaru sprawiedliwości w sprawach dotyczących ochrony środowiska/*) oraz Stowarzyszenie PPS Toruńska Zielono-pomarańczowa Alternatywa  w Toruniu założone w kwietniu 1998 r) już w 2004 roku w wyniku prowadzonej akcji prawnej od kwietna 1998 oraz prywatnego dziennikarskiego śledztwa ustaliło cały szereg bardzo poważnych nieprawidłowości urzędniczych mających wszelkie znamiona przestępstw służbowych z art 231 kk art 233 kk art 271 kk  art 272 kk art 273 kk art 296 kk art 286 kk dających podstawę do unieważnienia Koncesji na budowę i użytkowanie Autostrady A-1 na odcinku Czerniewice Nowe Marzy dla GTC ( zamiast latem bezpodstawnie dopłacać z budżetu 20mln by zlikwidować weekendowe korki na źle zlokalizowanej autostrady A-1 za sprawą Wojewody Toruńskiego Bernarda Kwiatkowskiego, a zaprojektowanej w latach 1998-2002 pod nadzorem  tego samego Bernarda Kwiatkowskiego już jako Dyrektora Oddziału Terenowego w Toruniu Agencji Budowy i Eksploatacji Autostrad  autostradzie A-1.
    Niestety  wprowadzona 21.03 .2003 SPECUSTAWA Prawo Budowlane  pozbawiała prawa strony przy inwestycjach budowlanych stowarzyszenia i inne osoby nie będące bezpośrednim sąsiadem budowanej inwestycji.
    SPECUSTAWA została uchwalona poprzez obejście obowiązującej Polskę  od dnia opublikowanie w dzienniku Ustaw tj od 23.03.2003 Konwencji z Aarhus o udziale społeczeństwa w decyzjach dotyczących środowiska która została implementowana do polskiego prawa uchylając SPECUSTAWĘ prawo budowlane dopiero Ustawą o ocenach oddziaływania na środowisko z 3.10 2008 ,co natychmiast zaowocowało bezapelacyjnym wygraniem przez polskie Stowarzyszenia ekologiczne skargi w 2008 r na łamanie przez GDDKIA oraz przez Polskę Ustawy o ochronie terenów NATURA2000. www.dolina-rospudy.blogspot.com

    Obecne sytuacja korków na A1 oraz decyzja rządu by by im zapobiec dopłacić 20 mln Koncesjonariuszowi który ma zgromadził do budowy A-1 zaledwie dwukrotnie wyższy kapitał niż ta jedno miesięczna  dotacja rządowa naruszająca ewidentnie ustawa o Ochronie Konkurencji  i Konsumentów i stanowiąca niedozwolone wspieranie, finansowanie z budżetu  i preferowanie przez rząd jednej z prywatnych firm, daje wszelkie podstawy by wznowić wniosek SPBP A1/S10 z 2004 r na podstwie art 145 kpa.  


    DOWÓD 1

    Akcja w sprawie "arogancji urzędniczej byłego wojewody toruńskiego  w latach 1991-2002 na toruńskim odcinku A-1http://www.zb.eco.pl/zb/119/transpor.htm http://www.zb.eco.pl/zb/162/transpor.htm#a1 
    http://www.tygodnik.com.pl/numer/276426/podsiadlo-felieton.html  http://www.zb.eco.pl/zb/162/odyseja.htm
    http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/2383960,ekoodyseja-2001,id,t.html 
    www.aomkatharsis.blogspot.com
    www.dolinarospudy.blox.pl
    http://www.goldenline.pl/grupy/Organizacje_i_stowarzyszenia/ratujmy-doline-rospudy/sprawa-s8-przez-doline-rospudy-5-lat-pozniej,3374214/


    DOWÓD 2.  List Otwarty z 17.12.2002 do nowo wybranego prezydenta Torunia  Michała Zaleskiego
    http://zwodzony-most.blogspot.com/

    TOWARZYSTWO EKOLOGICZNEGO TRANSPORTU 87-102 TORUŃ 4 SKR POCZT 13 Toruń dnia 17.12.2002
    LIST OTWARTY DO PREZYDENTA MIASTA TORUNIA 

    ,,Z wielkim zdziwieniem znajduję ostatnio w lokalnej prasie artykuły i wypowiedzi samorządowych urzędników i polityków twierdzących, że najlepszym miejscem do lokalizacji drugiego mostu miejskiego byłby prawnie chroniony rezerwat ,,Kępa Bazarowa,, .Tym bardziej jest to dla mnie zadziwiające, gdyż właśnie 13.12:.2002 w Kopenhadze zostały zakończone negocjacje na temat - warunków przystąpienia Polski do UE, a przecież podstawowym, warunkiem naszego przyjęcia jest dostosowanie naszego prawa i 
    zasad jego egzekwowania do wymogów prawa Unii Europejskiej. Przecież okres jaki mamy do 1.05.2004, by stać się pełnoprawnym członkiem UE, jest właśnie w po to nam dany, by sprawdzić czy Polska faktycznie realizuje przyjęte ustawy dostosowujące nasze prawo czy też tylko pozostają one na papierze i w zapewnieniach polityków! Przecież w tym okresie każdy obywatel lub organizacja polska lub z Unii Europejskiej może zaskarżyć Wysoką Układającą się stronę RP o ewidentne łamanie np. prawa ochrony 
    środowiska! Czyżby więc Toruń nie chciał już korzystać przy budowie nowego mostu, a także przy innych inwestycjach ze środków UE, no bo przecież podstawowym warunkiem jaki trzeba spełnić przy każdym wniosku o nie jest właśnie ocena oddziaływania inwestycji na środowisko! Tej procedury inwestycyjnej standardowo wymagają wszystkie Europejskie Banki, a ponieważ Banki te maja obecnie również większościowe udziały polskich banków, bez spełnienia wymogów pozytywnej O.O.Ś. można z góry zapomnieć o 
    jakiejkolwiek nowej inwestycji. A jak może być pozytywna O.O.Ś. jeżeli już sama proponowana lokalizacja ma znamiona ,,podżegania,, do przestępstwa z art. 188 k.k. ? Przecież art. 26 a 1.1 Ustawy o ochronie przyrody (Dz. U. nr 99 poz. 1079 z 2001 r. ..zabrania lokalizować inwestycji mogących szkodliwie oddziaływać na środowisko" (a wszystkie inwestycje drogowe zalicza się właśnie do takich) na terenach objętych ochroną przyrody lub w ich otulinach. No chyba, że ktoś zdecyduje się tak jak Biuro 
    Projektowe Transprojekt Gdański w 1991 r. który po prostu zataił II ostateczna część O.O.Ś wykonana przez renomowany Instytut Ochrony Środowiska w Warszawie, gdy okazał o się  że ,,autorzy sugerują zmianę lokalizacji Węzła w Czerniewicach,, a przedkładał tylko I część O.O.S pt.  ,,Przeprawa mostowej przez rzekę Wisłę,,: ( most 0,998 km + przyczółki) oraz  potwierdzająca nieprawdę pozytywną Opinię o tej Ocenie byłej V -ce Dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Ochrony Środowiska w Toruniu 
    a następnie Radcy Prawnego ABiEA w Toruniu i od maja 2002 Radcy Prawnego MZD w Toruniu, autorki m.in.skandalicznych uchwał o wyznaczeniu Stref Płatnego Parkowania. Ale czy nie dość Toruniowi międzynarodowej kompromitacji jaką nieuchronnie według mnie skończy się sprawa toruńskiego odcinka ,,Transeuropejskiej Autostrady Północ Południe... z Lubicza do Czerniewic,,?Przecież wybudowano, ze środków pochodzących z budżetu (wbrew ustawie o płatnych autostradach która pozwalała na finansowanie z 
    budżetu jedynie wykupu gruntów oraz prac projektowych i studialnych) droga została oddana jako ,,droga miejska lokalna,, ( czyli  jak określają to dokumenty zgłoszenia do odbioru  ,,wschodnie obejście Torunia") i nigdy nie będzie mogła bez całkowitej i niezwykle kosztownej przebudowy zostać ani autostradą ani 2 pasmową drogą ekspresową! I to wcale nie tylko z powodu nie uwzględnienia wymogów ochrony środowiska , ale że odcinek projekt zakładał prędkość projektową 100 km/godz., a nie 
    obowiązujące od 1997 r. wymogi ( 110 dla drogi ekspresowej i 120 dla autostrad wprowadzone Ustawą z 20 czerwca 1997 Prawo o ruchu drogowym Dz.U. z 1997 nr 98). Tymczasem prawo UE zdecydowanie zwalcza korupcje, a w przypadku wydania przyznanych środków niezgodnie z ich przeznaczaniem nakazuje zwrot całej otrzymanej kwoty. Skandalem jest wiec oznaczenie odcinka znakami ,,Droga Ekspresowa,, wbrew złożonemu przy odbiorze oświadczeniu. Dlatego też niniejszym publicznie ogłaszam mój autorski projekt 
    opracowany na podstawie przeprowadzonych od 1998 r. wizji lokalnych oraz studium projektowego alternatywne do dotychczas zgłaszanych i realizowanych projektów oraz koncepcji drugiego mostu drogowego.

    Część 2 ( strona 2)  LISTU OTWARTEGO DO PREZYDENTA TORUNIA Z 17.12.2002
    1. Rozpoznanie programu potrzeb:
    a) oddzielenie od ruchu miejskiego ruchu tranzytowego drogami krajowymi spełniającymi wymogi konstrukcyjne UE nacisku na oś napędowa 115kN/oś ( 11,5t/oś). Nie dokonanie tego możliwie szybko będzie przyczyną na strat w wielkich rozmiarach w postaci: -niszczenia poprzez zanieczyszczenia komunikacyjne ( głównie NOx ) zabytków Torunia w pisanych na listę światowego dziedzictwa -ustawiczne remonty dróg miejskich co 2 -3 lat i związane z tym olbrzymie marnotrawstwo środków -zanieczyszczenia i hałas 
    szkodliwie wpływający na zdrowie mieszkańców i ponoszenie podwyższonych wydatków na służbę zdrowia -ograniczenie pobytu turystów do zwiedzania Torunia ze względu na odczuwalny brak poczucia komfortu 
    b) wytyczenie lokalizacji 2 mostów których niezbędność zakładały już projekty z 1938 r. tak aby odciążały one zarówno ruch przez obecny most drogowy jak i przez Podgórz , a także by nie kierowały ruchu krajowego do centrum przez np. ul Grudziądzką 
    c) uwzględnienie przy konstrukcji mostu możliwości i konieczności przepompowania ścieków z podgórza do Oczyszczalni ścieków zgodność z obecnym planem zagospodarowania przestrzennego)
    d) przeniesienie dróg krajowych 10 i 15 oraz S-10 poza strefę ochrony ujęcia wody Toruń -Nieszawka
    e) zastosowanie wiaduktów nie zaś skrzyżowań z sygnalizacją świetlną gdyż budowa kolejnych skrzyżowań na istniejących drogach wyjazdowych, tak jak w przypadku dalszej realizacji trasy średnicowej nie ułatwia lecz spowolni przejazdy przez miasto.
    f) Uwzględnienie wymogów ochrony osiedli mieszkaniowych od hałasu, ochrony lasów miejskich zwłaszcza cennych przyrodniczo jak na Barbarce oraz wartości kulturowych takich jak toruńskie fortyfikacje.2. Rozwiązanie preferowane na podstawie analizy studialne rozważanych wariantów:a) Budowa węzła GLINKI w pobliżu obecnego skrzyżowania dróg 10 i 15b) most z droga za Oczyszczalnia miejska i Polchemem lub pomiędzy Polchemem i Merinoteksemc) Obwodnica wokół lotniska co będzie korzystne w przypadku 
    możliwego wzrostu jego znaczenia (zgodność z i obecnym planem zagospodarowania przestrzennego)d) Wybór wariantu godzącego wymogi ochrony przed hałasem osiedli Wrzosy, lasów Barbarki oraz wartości historycznych takich jak Fortyfikacje Torunia.e) Węzeł i wiadukt nad drogą na Gdańsk oraz torem kolejowym na wysokością za miejskim wysypiskiem
    f) Wiadukt nad torami za "Elana"
    g) Przejście pomiędzy terenem przemysłowym ul Wapiennej [jest jeszcze lepsza lokalizacja nie wspomniana przeze mnie w liście 17.12.2002 również korzystne dla rozwoju tego terenu. ( zgodność z obecnym planem zagospodarowania przestrzennego) oraz Cegielnią na ul. Olsztyńskiej 
    h) Wiadukt pod ul. Olsztyńska ( istniejący wiadukt na drodze polnej- zgodność z obecnym planem zagospodarowania przestrzennego)
    i) Węzeł przy istniejących zjazdach odcinka Lubicz -Czernice ( zgodność z istniejącym planem zagospodarowania przestrzennego
    j) Połączenie ul Poznańskiej i Łódzką planowanym połączeniem ul Okólną lub na granicy Poligonu [ czyli obecnie wybudowaną trasą średnicową na podgórzu i Stawkach] (zgodność z istniejącym planem zagospodarowania przestrzennego
    k) Przebudowa istniejącego wiaduktu koło terenów przemysłowych ul. Lipnowskiej [to sformułowanie zasugerowało moim zdaniem lokalizacje mostu Bernarda Kwiatkowskiego oraz...cała nieszczęsną dla Torunia historie z firma KABO ] na węzeł drogowy i poprowadzenie stad drogi i mostu przez Wisłę do Szosy Lubickiej i ul Wschodniej oraz drogi tunelem pod ul Wschodnią ( w przypadku tunelu brak konfliktu z obecnym planem zagospodarowania przestrzennego)[ pozwoliłem sobie nie wspominać o tym ze sama ul. 
    Wschodnia jest za wąska na korytarz komunikacyjny dla drogi krajowej, mając odpowiednie rozwiązanie gdybym o nie został zapytany..ale do dnia dzisiejszego nikt mnie jako autora nie pytał...] 

    3.Finansowanie inwestycji wspólne: Budżet Państwa, GDDKiA, Miasto Toruń, Gminy Łysomice i Lubicz ( choćby w niewielkim stopniu równoważącym korzyści uzyskania dobrej drogi lokalnej 552 oraz całkowitej likwidacji obecnego nią ruchu tranzytowego ( oraz korków na skrzyżowaniu w Łysomicach , ale na wspólne ponad lokalne projekty łatwiej uzyskaj dotacje UE ) a także koncesjonariusz a-l GTC (rekompensata za uzyskane korzyści z tytułu niezgodnej Z prawem i przeznaczeniem budowy toruńskiego odcinka 
    a-l) w wysokości wymaganej własnego wkładu inwestycyjnego min 25% dla - uzyskania środków z UE. .

    Niniejszy projekt jest projektem autorskim i podlega Ustawie o prawie autorskim. Ponieważ powyższy projekt wraz ze wskazanymi źródłami jego finansowania i podstawami prawnymi stanowiska TET w tej sprawie dają realna szansę nie tylko na rozwiązanie nabrzmiałych problemów komunikacyjnych Torunia, ale pokazują konieczność i możliwość szybkiego dostosowania standardów UE w egzekwowaniu obowiązującego prawa w Polsce dzięki tego typu publikacjom prawnym, liczę na szerokie poparcie społeczne i 
    instytucjonalne niniejszy projektu.

    Pełnomocnik TET
    Jerzy Czerny . 

    DOWÓD Nr 3 Artykuł z tygodnika NEWSWEEK 2008 ( w zakładce obok) świadczący jak wadliwie i szkodliwie dla układu komunikacyjnego Torunia (oraz naruszając prawnie chronione  prawa autorskie pomysłodawcy koncepcji mostu  w ciągu ul Wschodniej)  jak bezprawie postępował podczas lokalizacji nowego  mostu Prezydent Torunia i jego Pełnomocnik ds inwestycji   



    DOWÓD nr 3 tekst Koncesji dla GTC na budowe A-1 na odcinku Rusocin Czerniewice z 1997 r.
    z którego wynika że  GTC która otrzymała koncesję w1997 a GTC  SA która w 2008 uzyskała pozwolenia na budowę A-1 Wojewody Kujawsko -pomorskiego to nie ta sama GTC , o zupełnie innym numerze NIP i Numerze rejestracji KRS w całkiem innym sądzie gospodarczym :
    -GTC z 1997 
    Krajowy Rejestr Sadowy prowadzony przez Sąd Rejonowy w Gdańsku XII Wydział Gospodarczy Rejestrowy w dziale B nr 11116 -GTC z 2008
     Krajowego Rejestru Sądowego
    prowadzonego przez Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ w Gdańsku, VII Wydział
    Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, pod nr KRS: 0000015808, NIP 957
    05 53 373,    



    Dodam że niedawne nieodwołalne  unieważnienie meczu wygranego przez  polską drużynę Piłki Nożnej i uznania że wygrywa przeciwna drużyna angielska  "walkowerem" z powodu występowania w meczu zawodnika, który nie odbył w sposób właściwy  kary za czerwoną kartkę , jest nie porównywalnie znikomym przewinieniem i naruszeniem przepisów  w stosunku do dani i utrzymywania od 1997  koncesji firmie która nie istniała w 1997 r.i która miała i ma  znikomy kapitał do budowy i utrzymania w należytym stanie eksploatacyjnym odcinka na który dostała Koncesje bez dotowania jej przez budżet państwa.     


     

    DOWÓDnr 4 
    POROZUMIENIE
    zawarte w dniu 14 lipca 2008 r. pomiędzy:
    (1) GENERALNYM DYREKTOREM DRÓG KRAJOWYCH I AUTOSTRAD,
    dalej zwanym �GDDKiA", reprezentowanym przez Lecha Witeckiego,
    oraz
    (2) OGÓLNOPOLSKIM TOWARZYSTWEM OCHRONY PTAKÓW, dalej
    zwanym ,,OTOP,, z siedzibą przy ul. Hallera 4/2, 80-401 Gdańsk, 
    wpisanym do
    rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych,
    fundacji i
    publicznych zakładów opieki zdrowotnej Krajowego Rejestru Sądowego
    prowadzonego przez Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ w Gdańsku, VII Wydział
    Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, pod nr KRS: 0000015808, NIP 957
    05 53 373, reprezentowanym przez:
    Dariusza Gerarda Sawickiego - Prezesa Zarządu Wiesława Nowickiego -
    Członka Zarządu oraz
    (3) GDAŃSK TRANSPORT COMPANY S.A., dalej zwaną ,,GTC,,, z siedzibą
    przy ul. Sadowej 8, 80-771 Gdańsk, zarejestrowaną w rejestrze
    przedsiębiorców
    Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonym przez Sąd Rejonowy Gdańsk-
    Północ w Gdańsku, VII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego,
    pod nr KRS: 0000018489, NIP: 583-10-92-438, kapitał zakładowy 45.873.200
    PLN
    wpłacony w całości, reprezentowaną przez:
    Tomasz Kozłowskiego - pełnomocnika
    W ZWIĄZKU Z TYM, ŻE
    (A) W dniu 28 września 2007 r. Wojewoda Kujawsko-Pomorski wydał decyzję
    nr 21/2007 o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację
    przedsięwzięcia polegającego na budowie autostrady Al Nowe Marzy
    -Czerniewice, km 89+494,76-151+900 (�Decyzja Wojewody").
    (B) W dniu 14 lutego 2008 roku Minister Środowiska wydał decyzję sygn.
    DOOŚ-130D/1448/OD/2008/EB (,,Decyzja Ministra,,), którą częściowo 
    uchylił,
    zmienił i w pozostałym zakresie utrzymał w mocy Decyzję Wojewody[...]


    Wniosek:
    GTC z 1997 i GTC z 2004 r to całkiem dwie różne firmy o innym KRS i innym NIP jedynie o zbieżnej nazwie nadanej jej w okolicznościach art 58 k.c. ( próby obejścia przepisów czyniących takie zabiegi w świetle polskiego i europejskiego prawa ( polska jest od 1.05 2005 członkiem UE -nieważnymi "ex nunc et extunc" czyli od samego początku i od zawsze,a formalnie od zgłoszenia sądom naruszenia art 58 k.c. oraz art 231 kk i 271kk) są to całkiem dwie różne firmy mimo że przyjęły toż samą nazwę,oraz że GTC jako aktualny użytkownik autostrady A-1 nie mógł prawomocnie otrzymać Koncesji w 1997 bo jest to firma powstała dopiero w 2004 roku, a przecież nie można udzielić Koncesji firmie nie istniejącej w dniu przyznawania Koncesji.



     Miasto dziś się tłumaczy wobec mieszkańców że za połączenie z a-1 odpowiada GDDKiA , ale przecież wadliwy projekt bez możliwości wjazdu na węzeł w Czerniewicach z DK 91 powstawał od 1991!

    Natomiast już w 2008 r( załączony poniżej artykuł z tygodnika  "Newsweek") było wiadomo, że były wojewoda toruński 1991-1998 i dyrektor Oddziału Terenowego w Toruniu Agencji Budowy i Eksploatacji Autostrad w latach 1998-2002 oraz pełnomocnik Prezydenta Torunia Michała Zaleskiego 2004-2009
    przy lokalizacji trasy nowomostowej dla korzyści osobistych  popełnił korupcje (wraz z ze swoim byłym podwładnym z ABiEA Wiktorem Krawcem ) na rzec swojej "przyjaciółki" właścicielki Firmy KABO  , wyginając zupełnie niezasadnie trasę nowomostową i budując zupełnie niepotrzebny wiadukt kolejowy, tyko po to by jego przyjaciółka zaroiła na konieczności wykupienia jej zakładu i 4,5 ha działki  ( przy czym obiekt ten był dzierżawiony od miasta, a zgodne na wykup podpisano gdy już zapadła decyzja lokalizacyjna mostu!

    W rezultacie powstała bardzo droga przeprawa kończąca się rondem zamiast wiaduktem ze zjazdem dwu poziomowym jak mogło by być gdyby trasa nie skręcała w Lipnowską tylko biegła do ul Łódzkiej wzdłuż Otłoczyńskiej. Co ciekawa by wykazać że trasa musi skręcić w 2004 też gdy już była znana nowa lokalizacja mostu w ciągu ul Wschodniej miasto w dziwny sposób zrezygnowało z  trzymanej do lat 60 tych rezerwy pod połączenie mostowe z centrum i zaprojektował w tym miejscu inwestycje  z dotacji UE tylko po to by móc tłumaczyć dziwne wygięcie tym że  gdyby chcieć na bardziej racjonalna lokalizację mostu , to trzeba by zwracać otrzymana dotacje UE!  


    Jerzy Czerny
     karta99torun@wp.pl

    www.karta99torun.blogspot.com

    http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=10494



    Do:
    Elżbieta Bieńkowska, Wicepremier i Minister Infrastruktury i Rozwoju 

    Ewa Tomala-Borucka, dyrektor GDDKiA
    Ministerstwo Infrastruktury i
    Rozwoju, ul. Wspólna 2/4,
    Warszawa oraz Generalna Dyrekcja
    Dróg Krajowych i Autostrad, ul.
    Wronia 5, Warszawa



    Po otwarciu odcinka autostrady A1 między Toruniem  Włocławkiem gród Kopernika stracił bezpośrednie połączenie z trasami szybkiego ruchu w Czerniewicach: między drogą krajową nr 91 a autostradą A1 oraz drogą ekspresową S10. Południowa część miasta została odcięta od węzła autostradowego. A to komplikuje dojazd, utrudnia funkcjonowanie firmom, zmusza do kluczenia po mieście i wydłuża podróż nawet o kilkanaście kilometrów. Autostrada A1 to trzon komunikacyjny województwa kujawsko-pomorskiego, który wymaga czytelnego układu zjazdów i wjazdów. Pomimo iż 200-tysięczny Toruń znajduje się w bezpośrednim
    sąsiedztwie autostrady i obok miasta powstały trzy węzły autostradowe, mieszkańcy są w stanie dziś wygodnie korzystać z jednego - w Lubiczu.


    Dlatego też apelujemy o priorytetowe potraktowanie budowy połączenia autostrady A1 z drogą krajową nr 91 przed wjazdem na stację poboru opłat związaną z węzłem Czerniewice (Toruń Południe), a także jak najszybsze przystąpienie do projektowania i budowy takiego łącznika. Jednocześnie apelujemy o uzupełnienie znaków informujących o zjeździe do Torunia m.in. poprzez ustawienie kierunkowskazów przed wjazdem do miasta od strony Ciechocinka prowadzących kierowców na centralny dla Torunia węzeł Lubicz i na węźle Turzno tak, aby kierowcy nie byli tam kierowani jedynie w kierunku Olsztyna.


    Apelujmy również o zmianę nazewnictwa węzłów drogowych. Wzorem Grudziądza i Włocławka węzły autostradowe w sąsiedztwie Torunia powinny nosić nazwy: Toruń Północ (obecnie Turzno), Toruń Wschód (Lubicz) i Toruń Południe (Czerniewice). Ta zmiana ma nie tylko wymiar czysto praktyczny - czytelność nazewnictwa i oznakowania węzłów drogowych pozwoli podróżującym A1 jednoznacznie określić miejsce zjazdu do Torunia, na co nie zawsze pozwalają nazwy mniejszych miejscowości - ale też znaczenie dla szeroko pojętego rozwoju gospodarczego Torunia.



    Niżej podpisany/a:
    "Gazeta Pomorska"
    87-100 Toruń
    wojciech.giedrys@pomorska.pl